środa, 11 listopada 2015

Organizacja dnia - plan sprzątania

Jak wiecie z moich poprzednich postów, postanowiłam wprowadzić w swoje życie trochę ładu i porządku i zaczęłam skrupulatnie planować dzień za dniem, korzystając z mojego organizera. Jako, że okiełznanie zamieszania i zabiegania w moim życiu zaczęło mi już w miarę wychodzić, zaczęłam myśleć również o bardziej precyzyjnym zorganizowaniu prac porządkowych w domu. Jako że mieszkamy w domu jednorodzinnym, wysprzątanie całego domu "na raz" jest zajęciem wręcz karkołomnym. Nawet przy zaangażowaniu całej rodziny jest ciężko. Także zazwyczaj takie "wielkie porządki" kończyły się tym, że dom nie był do końca posprzątany a wszyscy umęczeni. Postanowiłam więc temu jakoś zaradzić i spróbować wygospodarować każdego dnia czas na sprzątnięcie "kawałka" domu, żeby na sobotę zostawić tylko postawienie przysłowiowej "kropki nad i". Stwierdziłam, że do tego niezbędny będzie mi...

poniedziałek, 9 listopada 2015

Prezenty pod choinkę

Tak, wiem, wiem, do Bożego Narodzenia jest jeszcze dużo czasu, ale chciałam Wam powiedzieć, co wymyśliliśmy w tym roku. Postanowiliśmy, że w tym roku wszystkie prezenty dla osób spędzających Święta w naszym domu mają być ręcznie robione. Zasady są takie:
  • Można kupić komponenty do wykonania czegoś, ale efekt końcowy ma być "handmade".
  • Dzieci mają przydzielone fundusze (po równo, żeby nie było), dziadkowie, którzy spędzą z nami Święta są również włączeni do tej akcji.
  • Nie można nikomu zlecić wykonania przedmiotu (bo równie dobrze można by kupić gotowca w sklepie - też przecież to ktoś robi).
  • Każdy ma obowiązek zrobienia dla każdego "coś". I nie muszą to być nie wiadomo jak wymyślne rzeczy.
  • Z akcji zwolniona jest najmłodsza Gosia, ona dostanie prezenty, ale robić nie musi (no chyba, że będzie chciała ;) ).

czwartek, 5 listopada 2015

Relacje z teściową

Powiem szczerze, że gdy czasem przeglądam internet i czytam różne historie na temat relacji zięć/synowa - teściowa to jeży mi się włos na głowie. Nie chcę tu oceniać, kto jest bardziej winny, kto powinien komu ustąpić. Myślę, że to sprawa danej rodziny, tak naprawdę. I nie jest tak, że nie znam takich trudnych relacji z własnego podwórka. Znam i to bardzo dobrze, bo mój mąż miał niezbyt dobre relacje z moją mamą, tyle, że on się tym po prostu nie przejmował. A miał, bo można powiedzieć, że teraz jest odrobinę lepiej - mama się przekonała, że próbując zbuntować mnie przeciwko niemu czy uświadomić mi różne "prawdy" na jego temat, tak naprawdę buntuje mnie przeciw sobie, bo ja stawałam w jego obronie. Zawsze! Nie dlatego, że byłam/jestem w niego zapatrzona jak w obrazek. Nie, rozmawialiśmy tym później, zastanawialiśmy się na ile mama ma rację. Ale przed mamą (czy kimkolwiek innym) zawsze czuję się w obowiązku bronienia osoby, z którą zdecydowałam się iść przez życie.

wtorek, 3 listopada 2015

Zawód: housemanager

Ostatnio, gdy podczas jazdy samochodem słuchałam radia, usłyszałam rozmowę z pewną panią, która właśnie wygrała coś w konkursie w tymże radiu. Na pytanie prezentera radiowego "Czym się zajmujesz?" pani odpowiedziała z pewnością i dumą w głosie "Jestem housemanagerem". Rozmowa dalej toczyła się wokół tego tematu, pytanie o wynagrodzenie, podwyżki itd. 

Powiem szczerze, bardzo spodobało mi się to określenie, bo kimże innym jestem ja? Już dawno zrezygnowałam z robienia kariery w korporacji, rozwijania się zawodowo na rzecz "ogarniania spraw domowych". Nie wiem, czy to ja byłam tak niezorganizowana, czy moja praca tak czasochłonna, że miałam świadomość, że niewystarczająco czuwam nad moimi dziećmi i domem. Nie umiałam połączyć pracy zawodowej z zajmowaniem się domem.

niedziela, 1 listopada 2015

Święto Wszystkich Świętych

Od kilku lat jest mi dane w ten szczególny dzień trwać w modlitwie nad grobem własnego dziecka. To szczególnie Jego Święto. Nie wiem czy wiecie, ale zmarłe maleńkie dzieci uznawane są przez Kościół Katolicki za Świętych. Więc mam synka Świętego. Jestem mamą Świętego. 

Nie zmienia to faktu, że czasem, tak po ludzku trudno stać nad Jego grobem. Z jednej strony chciałabym zapomnieć te trudne wydarzenia sprzed prawie 4 lat, a z drugiej strony staramy się pielęgnować pamięć o Nim, zwłaszcza u dzieci, które nie miały możliwości go nawet zobaczyć. 

Maciuś ma szczególne miejsce w moim sercu. Takie, którego nic i nikt nie jest w stanie zapełnić.